artykuł - Łapskie Towarzystwo Regionalne

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne

artykuł

Archiwum > 2011


A teraz chłopcy śmierć
Piotr Sobieszczak

Do największej katastrofy kolejowej na Białostocczyźnie doszło 7 sierpnia 1931 r. Na stojący pociąg osobowy w pobliżu stacji Baciuty najechał pospieszny z kierunku Łap. Zdarzenie miało miejsce kilka minut po godz. 3.00 w nocy. Przedstawmy okoliczności tego wydarzenia.

Pociąg osobowy relacji Warszawa – Grajewo około godz. 2.30 w nocy zatrzymał się na stacji Baciuty. Po otrzymaniu sygnału odjazdu, pociąg powoli ruszył w dalszą drogę. Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów niespodziewanie zatrzymał się. Okazało się, że zepsuł się parowóz. Zarówno maszynista wraz z pomocnikami oraz konduktorzy pociągu osobowego nie powiadomili stacji Baciuty o nieplanowanym zatrzymaniu. Fakt, ten zbyt późno został zauważony przez dyżurnego ruchu w Baciutach, który przekazał informację do Łap, że pociąg osobowy właśnie odszedł z jego stacji.

W tym samym czasie na stację w Łapach wjechał pociąg pospieszny relacji Warszawa-Białystok. Kilka osób wysiadło z wagonów. Pomocnik maszynisty przeciągnął stojący przy torach żuraw z wodą i napełnił nim zbiornik w parowozie. Po niespełna dziesięciu minutach dyżurny ruchu dał sygnał odjazdu. Nie wiedział, że na tym samym torze nadal znajduje się unieruchomiony pociąg osobowy.

W Baciutach jednak nikt nie przeczuwał nieszczęścia. Większość pasażerów spała. Ci, którzy w porę zauważyli nadjeżdżający z impetem pociąg pospieszny z kierunku Łap, zdołali wyskoczyć oknami. Widoczność utrudniała mgła i padający deszcz. Maszynista pociągu pospiesznego Ludwik Grąbczewski w ostatniej chwili zauważył ręczne sygnały zatrzymania, wysyłane latarką konduktora pociągu osobowego. Prowadzony przez niego pociąg pośpieszny zdążył wyhamować jedynie do 50 km/h. To ocaliło większość pasażerów. Grąbczewski nie tylko zmniejszył prędkość, ale również zabezpieczył kocioł przez wznieceniem pożaru i wybuchem. Ten bohaterski wyczyn zadecydował o mniejszej ilość ofiar śmiertelnych. Jeśli wierzyć relacji jego pomocników, po wykonaniu tych wszystkich czynności Grąbczewski przed uderzeniem pociągu miał powiedzieć - ,,A teraz chłopcy śmierć”.

Siła uderzenia spowodowała wykolejenie wagonów, z czego 5 zostało całkowicie zniszczonych. W katastrofie zginęły 4 osoby zaś kilkadziesiąt zostało rannych. Obsługa parowozu przeżyła szczęśliwie wypadek. Według ,,Gazety Białostockiej” natychmiastowej pomocy udzielono 19 rannym, w tym 6 w stanie silnego szoku. Na stacji w Łapach okazano pomoc 9 osobom. Rannych w stanie ciężkim odwieziono pociągiem ratunkowym do Białegostoku. O doprowadzenie do katastrofy oskarżono wówczas kierownika ruchu stacji Baciuty oraz 3 konduktorów pociągu osobowego. Aresztowano również dyżurnego ruchu w Łapach, który lekkomyślnie dał sygnał odjazdu dla pociągu pospiesznego.

Tekst jest fragmentem artykułu
autora: A teraz chłopcy śmierć. Wypadki i katastrofy na łapskim węźle kolejowym w latach 1918-1939, ,,Gazeta Łapska", nr 4/2010, s. 6-7.  

Zdjęcia z katastrofy można obejrzeć tutaj

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego